Historia jakiej nie znacie.

 


 

Pragnę przestawić historię Piłkarskiego Klubu  Sportowego Amator Bobrowniki. Jednak będzie to inna historia niż wszystkie, nie będzie to pusty zbiór dat. Będzie to historia opowiedziana przez człowieka ,bez którego nie było by tego klubu, Remigiusza Krycę.

,, Mieszkam w Bobrownikach od "zawsze", kocham to miejsce i mam nadzieję, że udało mi się zaszczepić tą miłość innym, nie tylko mieszkańcom  Bobrownik. W 1997 roku w ramach redukcji zwolniono mnie z pracy i dopiero wtedy miałem więcej czasu by spojrzeć na miejsca w Bobrownikach , które zawsze były mi bliskie -BOISKO. 19 lat nie było drużyny piłkarskiej. Zarośnięte chwastami, walającymi się śmieciami, zrujnowane  szatnie - obóz Sodomy i Gomory. I pewnie by tak zostało gdyby nie wsparcie ludzi i z wioski i z Nowej Soli.
Ś.P. Stanisław Gołąb, Tadeusz Nazar to mieszkańcy Bobrownik. Jan Figiel, Jerzy Gołąb i Waldemar Pawlak to kolejna grupa tych którzy zawsze  pomagają. Z drugiej strony mieszkańcy Nowej Soli: Ś.P.Ireneusz Wiśniewski, Jerzy Pytka, Franciszek Pytka. To dzięki tym ludziom i wielu  wielu innym narodziła się drużyna przyjaźni Bobrownik i Nowej Soli, która trwa do dziś. To dzięki takiej historii grać w KS Amator Bobrowniki mogą tylko twardziele, ludzie z Charakterem. Nie ma tu miejsca na ,,Gwiazdeczki",  meteory muszą szukać sobie miejsca gdzie indziej. Dlaczego? A no dlatego, że tutaj za własne i pozbierane pieniądze zaczęto  wszystko  porządkować, nawozić ziemię, wałować ziemię. Urząd Gminy  dopiero wtedy dał 2 tysiące złotych na zakup trawy.
ANI jednej piłki, ANI jednej koszulki, Ani pieniędzy na zgłoszenie drużyny do rozgrywek ligowych. A jednak w sezonie 1998/1999 zgłosiliśmy  drużynę seniorów do klasy C, a zespół juniorów starszych  do rozgrywek młodzieżowych. Trawa została posiana i rośnie do dziś, bo tamta praca choć bardzo ciężka , to była zwykła amatorszczyzna. Dziś wiemy, że bez wody i odpowiednio dobranej ziemi, PRAWDZIWEGO BOISKA  nie będzie tu nigdy. Wracając do początków , pierwszy sezon  graliśmy gościnnie na boisku szkolnym w Otyniu. Opłaty delegacji sędziowskich i koszty wyjazdów, pieniądze na to wszystko pochodziły ze składek piłkarzy i ludzi z miasta i wioski. W międzyczasie w Bobrownikach wyremontowaliśmy szatnie, załatwiliśmy formalności prawne E.T.C. Pamiętam tamtą szatnie - zrujnowany barak, bez drzwi i okien, bez dachu. Nie mówiąc o elektryczności czy wodzie. W pierwszym sezonie w rozgrywkach klasy C zajęliśmy piąte miejsce, a juniorzy w swojej grupie trzecie. W następnym roku usypaliśmy wały dookoła boiska, posadziliśmy drzewa i wybudowaliśmy boksy dla zawodników rezerwowych. Z tartaku w Niedoradzu otrzymaliśmy drewno, z którego są ławki. Ważne było to, że ludzie często obcy potrafili się zorganizować i coś zrobić. Byli i tacy, którzy twierdzili, że NIGDY TU NIC NIE BĘDZIE - ANI DRUŻYNY, ANI BOISKA. Udowodniliśmy, że w ludziach tkwi dobro. Tylko trzeba chcieć i umieć je wydobyć. Estrada, trybuna pod którą można się schować przed deszczem i ogrodzenie boiska to kolejne etapy czynów społecznych. Po 15 latach ciężkiej pracy , nieraz słyszę z ust ludzi przy władzy głos, że za mało z siebie jeszcze daliśmy - o ironio - ,,Im więcej pracujesz, tym mniej masz" , ,,Głupi się urodziłeś i głupi umrzesz". Dziś gdy wszyscy dostają za darmo piękne boiska, jeszcze piękniejsze szatnie, ładnie formułują zdania, umieją przykleić się do władzy i  zawsze MIEĆ z tego coś dla siebie i rodziny. Śmieją się z nas?!Pewnie, mają rację? Może tak, a może nie.W takim klubie jak nasz nie ma miejsca dla "gwiazd" i "gwiazdeczek" jednego czy dwóch sezonów. Ty mogą być tylko Ci, którym wiatr zawsze wieje prosto w  oczy. Oni muszą kochać ten klub i to miejsce.
Dzisiejszą historia klubu to znów historia ludzi:
-z Nowej Soli, takich jak: M.Liszka, R.Bączek, M.Grygorowicz(jest z nami o pierwszego meczu),R.Ławrynowicz, A.Słoński, L.Andrzejewski, A.Miler, M.Bonter. Jest też nowa generacja: P. i A. Jankowscy, P Zięba, G.Romański, R Synowiec, J.Schilling, J.Cackowski, R.Frąckowiak, M. Tkacz.
-z Bobrownik: J.i G. Bursztynowicze, P. Marcak, B.Kryca(wszyscy od samego początku).Nowi to: K.Kowalewicz, A. Pach, M, Gołąb i W. Mucha.
Jest też ktoś, to łączy ich wszystkich na treningach i meczach, jest przykładem zaangażowania i wręcz tytanicznej pracy. Tym przykładem do naśladowania jest A.Kowalski, godny kontynuator wyjątkowych piłkarzy, takimi jakimi kiedyś byli: J.Pytka, E.Matkowski czy R. Pacholczyk.
Od wielu, wielu lat w drużynie jest osoba, która jest nie niezastąpiona, jest kimś bez którego Amator nie byłby tym czym dal wielu z Nas jest. Tą osobą jest Robert Bączek- ojciec i matka w jednym, dobry i zły - CAŁY ON.
Mirosław Liszka (ur.1959r.)-historia regionu i nie tylko oraz Andrzej Jankowski - 30 lat różnicy wieku, a na boisku i poza nim łączy ich jedno, miłość do piłki i Amatora.
W piłce jak w życiu, raz na wozie raz pod wozem, ale najważniejsze żeby być razem w tych przyjemnych chwilach, jak też w tych ciężkich.
Kończąc historię klubu, chciałbym doczekać chwili kiedy boisko i szatnia KS Amator Bobrowniki będzie nagrodzona, za piętnaście lat ciężkiej pracy grupy ludzi, oddającej swój czas, pieniądze oraz wiarę w to, że KTOŚ potrafi to w końcu docenić!".
Dane zaczerpnięte z:
joomla template 1.6